czwartek, 5 maja 2022

Z Koniny (Polana Potasznia) na Turbacz przez krokusowe pola

 Wędrowanie po Gorcach kocham... I chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.


To po prostu trzeba poczuć.

I wczoraj miałem okazję aby odnowić swój związek z tym pięknym fragmentem naszego kraju.


Trasę rozpoczynamy w Koninie na Polanie Potasznia...


... i znakowanym szlakiem kierujemy się w stronę Przełęczy Borek.



Ale co to?
Żółta tablica informuje nas, że od 1 stycznia 2022 r na terenie całego Gorczańskiego Parku Narodowego obowiązują bilety wstępu.


Oczywiście tu gdzie zaczynamy marsz nie ma żadnego punktu sprzedaży wspomnianych biletów.
Jedyna możliwa opcja to kupno biletu online na stronie gorce.eparki.pl lub przez aplikację na telefon.

Ja wybieram stronę. Trochę to trwa ale nawet w tym miejscu jest dostęp do sieci i wszystko działa.

Dwa bilety normalne po 7 zł sztuka i 0,7 zł dla operatora transakcji płatniczej.

Cóż... Mam świadomość, że pewnie nikt nie będzie mi sprawdzał tego biletu ale... takie już mam poczucie przyzwoitości i sam z siebie, bez żandarma na bramce, mogę zapłacić.

Bilet można kupić z opcją logowania lub bez logowania. Ja nie tworzę już kolejnego konta... Bilet dostaję w formie elektronicznej jako załącznik na podany adres e-mail.

Jak widać cyfryzacja dotarła nawet w Gorce.

Tak więc już nie ma dzikich miejsc bez łączności ze światem wirtualnym.

Ale ruszajmy na prawdziwy szlak...


Pogoda sprzyja i nogi jakby same chciały wędrować po szerokiej ścieżce.


Słychać tylko zgrzytanie kamieni pod butami i szum potoku.


Przy ścieżce widać oznaki wczesnej wiosny w górach. 


Przełęcz Borek (1009 m n.p.m.) to granica między strefą, w której już jest wiosna, a wyższą partią gór, w której właśnie kończy się zima.


Oznacza to, że dalsza część leśnego szlaku to człapanie po błocie i/lub śniegu.


Ale na halach śnieg zachował się już tylko w formie płatów.


Na obrzeżeniu Hali Turbacz (pod Czołem Turbacza) napotykamy pierwsze krokusy.


By odkryć, że będziemy szli przez całe pola usiane krokusami.




Tak... To w oddali to też pola krokusów.





Dalsza część trasy do schroniska PTTK na Turbaczu już w zimowej scenerii.


Jest tak pięknie... Aż dziw, że po drodze spotkaliśmy tylko parę turystów schodzących z Turbacza. Tylko liczne ślady na śniegu wskazują, że jest to jednak uczęszczany szlak.

Bo w schronisku na szczycie też pusto.


Ludzi mało ale jak zwykle przytulnie i gościnnie...

Nie będę pisał ile co kosztuje (patrz Rachunki grozy internetowych celebrytów).

Tego smaku jedzenia z górskiej kuchni po wędrówce nie da się opisać. To trzeba po prostu spróbować.

Nawet zwykłe, cienkie piwo smakuje inaczej i jest warte wyższej niż w dolinach ceny.



wtorek, 26 kwietnia 2022

Co płonie w Briańsku?

 Obraz czasem więcej mówi niż słowa.



I przyglądając się temu co zamieszczono w powyższej informacji z Twittera można dostrzec, że... nie jest to pożar jednego obiektu.

Ale w ogóle w informacjach o całym zdarzeniu jest sporo niejasności i nieścisłości.

Pierwsze informacje mówiły o płonącym składzie paliw w pobliżu granicy Rosji z Ukrainą.

Ale jak spojrzymy na mapę to...


...zauważymy, że Briańsk znajduje się ponad 100 km od granicy. A od Czernihowa jest to już prawie 300 km.

Tak więc jeśli byłoby to dzieło wojska ukraińskiego to... byłby to bardzo ryzykowny atak daleko w głębi terytorium przeciwnika.

Szczerze mówiąc to wątpię aby w tym momencie był możliwy taki rajd lotniczy lub atak rakietowy z terytorium Ukrainy.

Ale przecież pewnie są inne możliwości.

Co zatem płonie (płonęło?).

Obszar, na którym doszło do pożaru jest dobrze widoczny na zdjęciach satelitarnych udostępnianych np. przez serwis Google.


Widoczny na zdjęciu z Twittera elewator zbożowy (?) jest również łatwy do zlokalizowania.


A zatem... Jeśli dobrze zlokalizowałem miejsce, z którego wykonano zdjęcie zamieszczone w wiadomości z Twittera (budynek w pobliżu elewatora - lewy dolny róg powyższego obrazu) to...

To wszystko wskazuje na to, że płoną różne obiekty i to oddalone od siebie.


Obiekt B to opisana na mapach baza paliw "Briańsk" obsługiwana przez Transnaft i Rosnaft.

Obiekt A to nieopisane zbiorniki położone na południe od bazy B i oddzielone od niej linią kolejową.


Teraz to już naprawdę trudno uwierzyć, że pożary w tych obiektach to przypadek lub "zwykły" wypadek.

Dodatkowo trzeba stwierdzić, że pożarem objęte są (były?) obiekty niezwykle ważne (tzw infrastruktura krytyczna).


I w tym momencie można też przypomnieć, że Briańsk znajduje się na trasie przebiegu rurociągu "Przyjaźń", którym tłoczona jest ropa z głębi Rosji do Białorusi, Polski i Niemiec.


Tak więc odpowiedź na pytania co płonie w Briańsku i co było przyczyną pożaru może być bardzo interesująca.

piątek, 22 kwietnia 2022

Trójmorze czy Międzymorze? Rzut oka na mapę

Wojna Rosji z Ukrainą stawia w nowym świetle ideę wspólnoty interesów państw Europy Środkowej. Ideę, która wyrażała się m.in. w projekcie współpracy w ramach tego co roboczo nazwano Trójmorzem.

Ale czy w obecnej sytuacji jest to nadal projekt realny?

Aby sobie odpowiedzieć na to pytanie spróbowałem sobie przedstawić na mapie to jaki i kto może by zainteresowany takową współpracą. (Intensywność barwy odpowiada stopniu zainteresowania -wg mojej oceny)



Otóż na chwilę obecną wszystko wskazuję, że najbardziej zainteresowane kraje to Polska i Ukraina. Ale te gorące uczucia są mocno podsycane przez wspólne poczucie zagrożenia ze strony Rosji.

Jednak to, że dziś prezydent Zełenski ku naszej radości odwołuje się w swych wypowiedziach do dawnej wspólnoty jeszcze nie przesądza o tym jak to się rozwinie w przyszłości.

Po pierwsze aby w ogóle mówić o jakimś formalnym związku Polski z Ukrainą trzeba zakończyć wojnę... I to skutecznie.

A skuteczne zakończenie wojny to nie tylko wypchnięcie Rosjan z terytorium Ukrainy. To przede wszystkim zniechęcenie ich do podejmowania prób siłowych rozwiązań także w przyszłości.

Prezydent Żełenski w jednej ze swych emocjonalnych (ale bardzo dobrych) wypowiedzi powiedział, że "jest nas razem 90 milionów". I że jest to siła, z którą Rosja musiałaby się liczyć.

Tak... Ale te 90 milionów, ta siła to razem z... Białorusią.

I nie ma się co czarować. Jeśli Białoruś pozostanie w strefie wpływów Rosji lub zostanie przez Rosję wchłonięta to bezpieczeństwo Polski i Ukrainy będzie stale zagrożone.

Jakby na to nie patrzeć... Wyzwolenie Białorusi w przypadku prób wspólnej obrony razem z Ukrainą wydaje się być warunkiem koniecznym do osiągnięcia realnych celów.


Jeśli ktoś chciałby w tym układzie widzieć jeszcze Państwa Bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) to powinien trochę ostudzić emocje. Kraje te wspierają Ukrainę bo też czują się zagrożone Rosyjską agresją. Ale wypowiedzi ich liderów, a zwłaszcza ostatnie wypowiedzi prezydenta Litwy (patrz konferencja po spotkaniu w Kijowie) wyraźnie wskazują na to, że kraje te gwarancje swego bezpieczeństwa chcą opierać wyłącznie na strukturach już istniejących w oparciu o sojusz NATO.


Ale jeśli nie w stronę północną to na południe można by rozciągnąć taki układ?

Ale tu też jest jeszcze sporo niewiadomych. Przede wszystkim wielką niewiadomą stały się tu Węgry i z tego powodu idea Trójmorza stała się jakby dziurawa. Na tyle dziurawa, że w ogóle można się zastanawiać czy realna.

Na ile taką współpracą zainteresowane są kraje takie jak Czechy, Słowacja lub Słowenia? Czas pokaże. 

Ale w mojej ocenie te kraje zainteresowane są głównie współpracą gospodarczą.

Może bardziej zainteresowane, a u nas niedoceniane, byłyby Rumunia i Mołdawia? Może nawet Bułgaria?Tak w tym układzie Rumunia wydaje mi się być szczególnie niedocenianym, a bardzo ważnym partnerem do rozmów.

Cóż Międzymorze (obszar między Bałtykiem a Morzem Czarnym) wydaje się ideą trochę bliższą niż Trójmorze (czyli Międzymorze rozciągnięte w stronę Adriatyku).


I na koniec... Jeśli komuś wydaje się, że Międzymorze lub Trójmorze to rozwinięcie idei Polski "od morza do morza" to...

Niech taki ktoś szybko zaczerpnie kilka wiader zimnej wody z Bałtyku i schłodzi sobie głowę.

Tak pomyślana "wspólnota" byłaby w gruncie rzeczy inną wersją tego co proponuje Rosja. Rosja, której marzy się panowanie na wielkich obszarach od oceanu do oceanu.



środa, 8 września 2021

Las Wielki i grodzisko w Biskupicach koło Wieliczki

 Wycieczkę do Lasu Wielkiego w Biskupicach koło Wieliczki miałem zaplanowaną już od dawna. Ale jak to z planami... Są a do realizacji potrzeba jeszcze chęci oraz okazji.

I dziś chęci zgrały się okazją.

Las Wielki (OpenStreetMap)

Sam spacer po tym lesie nie wydaje się być czymś wyjątkowym. Cóż... Jest to las intensywnie użytkowany, a spacerować można po szerokich i utwardzonych drogach służących zasadniczo do transportu drewna. 


Ale uznajmy, że te wygodne drogi to jest jakiś plus. Bo las rośnie na terenie osuwiskowym i bez tych dróg znaczna część trasy przebiegałaby po błotnistych nierównościach.

W drzewostanie wyróżniają się dorodne buki i dęby.


Raczej nie jest to miejsce na grzyby... Ale może miejscowi wiedzą na ten temat więcej.

Ja wypatrzyłem tylko kanie, które jakoś nie wzbudziły mego entuzjazmu.


Bardziej podobały mi się liczne strugi, które są początkiem większego potoku Bogusława. 


Ale do lasu tego wybrałem się nie tylko po to aby podziwiać rośliny i potoki. Chciałem dotrzeć do dobrze widocznego na mapach LIDAR grodziska na Bukowej Górze (338,2 m n.p.m.).

Grodzisko kultury łużyckiej na Bukowej Górze w Biskupicach

Znalezienie grodziska okazało się niezbyt trudne bo prowadzi do niego jedna z szerokich leśnych dróg. Natomiast z powodu gęstej roślinności nie ma szans na to aby widoczne były szczegóły nadające się do uwiecznienia na fotografii. 

Cóż... Szczyt Bukowej Góry o tej porze roku wygląda tak:



Natomiast można znaleźć miejsce, z którego otwiera się piękny widok na kościół w Biskupicach.


Trzeba tu będzie wrócić jesienią, jak buki nabiorą kolorów... Może spróbuję też zimą.

W każdym razie Las Wielki uznaję za miejsce godne polecenia do spacerów w okolicach Wieliczki.





niedziela, 5 września 2021

Mapa obszaru przy granicy z Białorusią, na którym wprowadzono stan wyjątkowy

 


Mapę wykonałem w OGIS na podstawie listy obrębów, na których wprowadzono stan wyjątkowy, zawartej w Rozporządzeniu Prezydenta RP z dnia 2.09.2021.

https://dziennikustaw.gov.pl/D2021000161201.pdf


A tak to wygląda w okolicach miasta Krynki.


Obręby, na których obowiązuje stan wyjątkowy zaznaczyłem kolorem czerwonym.

piątek, 13 sierpnia 2021

Doliną Potoku Jaszcze na Pańską Przehybkę, czyli Gorce i ludzie tu żyjący

 Wczoraj wybrałem się  na krótką (jakieś 4 godz. spaceru) wycieczkę doliną Potoku Jaszcze na Pańską Przehybkę, a potem przez Magurki powrót do doliny Jaszcze.

Wycieczka raczej spacerowa po dobrze oznaczonych i wygodnych ścieżkach.


Jak widać z powyższego zdjęcia celem wycieczki było nie tylko podziwianie widoków oraz piękna gorczańskiej przyrody. Bo Gorce to także ludzie tam żyjący i ślady ich obecności. To także obszar silnie związany z historią naszego kraju.

Idę aby dotrzeć tam gdzie w grudniu 1944 rozbił się amerykański bombowiec B-24 Liberator "California Rocket".

Ale idąc szeroką drogą przez przysiółek Jaszcze (Ochotnica Górna) nie sposób nie zauważyć, że ta część Gorców jest zamieszkana przez ludzi, którzy są tu od wieków, a swoją działalnością wpłynęli też na wygląd tego pasma górskiego.


Zatem czy myśląc o ochronie środowiska nie popełniamy czasem błędu zapominając o tym, że człowiek i jego działalność (także gospodarcza) jest też częścią środowiska przyrodniczego naszej planety?

Bo Gorce bez ludzi tam żyjących wyglądały by zupełnie inaczej.

Nie byłoby krzyży przydrożnych oraz kapliczek.



A przecież ta warstwa kulturowa jest już trwałym elementem krajobrazu.

Może dyrekcja Gorczańskiego Parku Narodowego powinna zrezygnować z oznaczania szlaków i budowy miejsc odpoczynku dla turystów? Bo to też ingeruje w "naturalny" krajobraz.

Komu jest potrzebny tak dobrze utrzymany szlak? Naturze czy ludziom?


Głupie pytanie... Przecież napisałem już, że ludzie i natura są tu ze sobą związani. Tak od wieków.

I nawet te kawałki metalu w lesie są pomnikiem historii.


Świadectwem ścisłego związku człowieka z miejscem jego życia.

Tak jak ten leśny szałas...

... i jak te polany leśne.


Tak... Te polany i szałasy to pozostałości po gospodarce pasterskiej. To też są już zmienione przez człowieka elementy gorczańskiego krajobrazu. Ale imo równie cenne jak pozostałe elementy przyrodnicze tego regionu.



Tak więc myśląc o ochronie przyrody nie zapominajmy o tym, że człowiek jest jej częścią.

Że jako gatunek też powinien mieć swoje siedliska i prawo do ochrony.

Bo niestety jak czasem czytam teksty zagorzałych neofitów nowego ekowyznania to odnoszę wrażenie, że w tym szaleństwie nie ma już miejsca dla ludzi na tym świecie. 

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

Wycieczka do Biskupina i refleksja nad nauką wykorzystywaną do manipulacji

 W lipcu dostałem szansę aby razem z rodziną wybrać się na zwiedzanie Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. 



Muzeum było czynne i można je było zwiedzać realnie, a nie wirtualnie. Co w czasach pandemicznej mody na zamykanie wszystkiego (nawet obiektów na otwartej przestrzeni) wydaje się już dużym odpuszczeniem w rygorach.

Ale nie o pandemii chcę tu pisać.

Zwiedzenie tego muzeum mogę szczerze polecić każdemu. Bo każdy znajdzie tu dla siebie coś ciekawego. Czego dowodem może być fakt, że nawet moje córki (obie) zwiedzały ten obiekt z dużym zainteresowaniem. A znalezienie atrakcji, która nie nudzi nastolatka/nastolatki to już jest nie lada wyczyn.

Zarządowi Muzeum Archeologicznego w Biskupinie można pogratulować sprawnego działania oraz dobrych pomysłów na prowadzenie powierzonego mu skarbu. Bo jego zwiedzanie to aktywna lekcja i żywy kontakt z historią oraz prehistorią.

To co mnie zaszokowało (pozytywnie) to fakt, że osobami pracującymi na terenie tego archeologicznego rezerwatu można swobodnie rozmawiać. Nie ma tu nudnych wykładów... Jest natomiast szansa na swobodną dyskusję oraz zadawanie pytań np. dotyczących tego kim byli pierwotni mieszkańcy Biskupina i jak żyli.

To bardzo ciekawy ale i drażliwy temat, do którego należy podchodzić z dużą dozą ostrożności.

Badania nad osadą w Biskupinie były już wykorzystywane do wysuwania różnych karkołomnych tez na temat przynależności etnicznej pierwotnych mieszkańców tego grodu. I tak miał to być dla jednych dowód na obecność na tych ziemiach ludów germańskich... Bo dla "naukowców" ogarniętych ideologią germańskiego nadczłowieka wszelkie przejawy wyższej kultury musiały być tego dowodem. Musiały i już...

Niestety w dobie udowadniania odwiecznych praw Polski do ziem między Odrą a Bugiem też sporo ponaciągano w celu wykazania prasłowiańskości tych obszarów.

Cóż... Można było naciągać bo o tym jakim językiem posługiwali się pierwotni mieszkańcy Biskupina nie wiemy właściwie nic. Więc wszystkie tezy o germańskości lub słowiańskości są jak na razie patykiem na wodzie pisane. A wiara w to, że dowód znajdzie się w badaniach DNA imo jest też mocno przewartościowana. 

Ale to nie koniec...

Bardzo zaciekawiły mnie informacje na temat prawdopodobnych przyczyn upadku osady w Biskupinie.

Otóż obecnie mocno lansowaną teorią jest pogląd mówiący o tym, że gdzieś tak około 550 r p.n.e "w wyniku zmian klimatycznych" doszło do podniesienia poziomu wody w jeziorze.

I tu moja szczęka chyba znalazła się gdzieś w pobliżu klepiska biskupińskiej chaty.

Tak... Teoria gwałtownych zmian klimatycznych jest dobra na wszystko. I co najważniejsze.... Można ją stosować dowolnie i w odniesieniu do każdego wybranego odcinka naszej historii. Także tej sprzed epoki przemysłowej. Bo pierwotna osada w Biskupinie powstała w czasach gdy gęstość zaludnienia w Europie była niska, a znaczne obszary kontynentu porastały jeszcze pierwotne lasy, w których żaden Szyszko nie prowadził gospodarki leśnej. 

Bo mogło się zdarzyć, że mieszkańcy takiej osady wytrzebili okoliczne lasy, wyjałowili okoliczne pola, może nawet zanieczyścili wodę w jeziorze. Ale ich gospodarka nie miała praktycznie żadnego wpływu na stan klimatu na całej planecie.

Cóż... Najwyraźniej taki mamy tu klimat, że czasem gwałtownie się zmienia i zaskakuje ludzi. Nawet naukowców.