Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 lipca 2021

Las Kolanowski (Skarbowy) między Bochnią a Pogwizdowem

Gdzie się wybrać na krótki spacer z rodziną? 

Najbliżej mam do Puszczy Niepołomickiej ale tam wybierają się wszyscy.

Ja postanowiłem sprawdzić jak popularnym terenem są lasy położone między Bochnią a Pogwizdowem.

Teren niezbyt wymagający: brak dużych różnic wysokości, łatwo dostępny, w większości do pokonania po utwardzonych drogach. Idealne warunki dla spacerowiczów i początkujących rowerzystów.




Trasę wycieczki zaznaczyłem linią przerywaną. Jej pokonanie (2 osoby dorosłe z dzieckiem) zajęło nam około 2 godzin.

Pieszą część wycieczki rozpoczynamy i kończymy przy leśniczówce Łoś (koło łowickie) położonej przy drodze z Bochni do Pogwizdowa. Tu można zostawić samochód na parkingu, chociaż aktualnie dojazd był utrudniony z powodu robót drogowych.


Jak widać na powyższym obrazku wycieczka przez  Las Kolanowski (Skarbowy) przypomina trochę wyprawę do parku.


Idziemy szeroką alejką, a o tym, że nie jest to jednak miejski park świadczy brak ławeczek i latarni.


Szlak po którym się poruszamy jest znakowany ale ja i tak korzystam z turystycznej nawigacji GPS. Bo jakby to napisać... Tu właściwie nie można się zgubić. Ale ja szukam też śladów historii, które zachowały się w Lesie Kolanowskim, a mnie udało się je zlokalizować na mapach i wprowadzić ich współrzędne do urządzenia GPS.

Tak... Chce zobaczyć jak zachowały się i jak są widoczne w terenie wczesnośredniowieczne (?) kurhany oraz pozostałości po okopach z września 1939.

Kurhany odnajdujemy zadziwiająco łatwo. Są zlokalizowane bardzo blisko wyznaczonego szlaku i mimo gęstej roślinności są dosyć dobrze widoczne. Pomaga też tablica informacyjna.


Dostrzegasz, że te drzewa rosną na niewielkich kopcach (kurhanach)?



Tak wyglądała pierwsza grupa kurhanów napotkanych podczas tej wycieczki. I mówiąc szczerze to trochę się dziwie, że podobno odkryte zostały one całkiem niedawno  (podobno dopiero w 2014 r). 

Ale może uda mi się dotrzeć do jakiś wiarygodnych opisów tych kurhanów. I dowiem się kiedy mogły powstać i czy mają związek z podobnymi obiektami jakie znam z lasów koło Jawczyc. W końcu do Jawczyc z Bochni nie jest daleko.

Ze znalezieniem śladów po linii okopów z września 1939 było już trochę trudniej. Jednak czas zrobił swoje, a gęste zarośla skutecznie maskują to co na obrazie satelitarnym (LIDAR) wydaje się być tak wyraźne.


Musicie mi uwierzyć ale to co widać na powyższym zdjęciu to resztki wspomnianych umocnień wykopanych przez polskich żołnierzy we wrześniu 1939.


Tu też trzeba sporej wyobraźni aby dostrzec w tym zakrzaczonym fragmencie lasu ślad po okopach.

Ale między liniami okopów można dostrzec za to drugą grupę kurhanów.


Tu jednak długo nie da się zatrzymać... Las Kolanowski ma także swoich strażników. Ledwie się przestaniesz ruszać a w mig cię dopadną.

To setki, a może tysiące komarów lub jakiś meszek. Owadów drobnych ale bardzo złośliwych. Nie dość, że tną okrutnie to jeszcze próbują się wepchnąć do ust, nosa i oczu... Wszędzie gdzie czują wilgoć i słabo bronione miejsce na ciele.

Atmosferę grozy podkreślają głośne odgłosy strzałów karabinowych na pobliskiej strzelnicy. 

Uff...

Letnią wycieczkę do Lasu Kolanowskiego kończymy spoceni i pokąsani przez owady.

piątek, 26 lipca 2019

Publiczny "petting" i inne zboczenia dzikich Polaków

Polska to dziki kraj, a ludzie tu żyjący nadal wstydu nie mają.
Dzikusy nadal akceptują publiczne paradowanie za zboczeniem polegającym na uprawianiu w miejscach ogólnodostępnych różnych form "pettingu". I nie chodzi mi tu o publiczne drażnienie okolic szczególnie wrażliwych, a o zaśmiecanie przestrzeni publicznej petami.
Idziesz na plażę i chcesz się spokojnie nacieszyć słońcem, ciepłym piaskiem i tym co dyskretnie widać zza parawanów, a tymczasem już przy pierwszej próbie zalegnięcia na wygrzanym piasku dostrzegasz liczne ślady po palaczach, którzy wcześniej uprawiali w tym miejscu "petting".
Zgorszony porzucasz plażę i idziesz do najbliższej knajpki... Ale i tu na wejściu wita cię słoik pełen petów. Widok, który właściwie powinien odbierać apetyt najwyraźniej nie przeszkadza znacznej liczbie palących (i niepalących) dzikusów z kraju nad Wisłą.
Zaczynasz się zastanawiać na tym kim są ci dzicy swawolnicy od publicznego "pettingu" i ze zgorszeniem stwierdzasz, że to zboczenie szerzy się wśród wszystkich warstw społecznych już prawie IVej RP. Tak samo petują menele pod budką z piwem jak i korpoludki na schodach przed biurowcem oraz studenci na wygonie...
Jedziesz samochodem, a na twojej szybie nagle ląduje pet wyrzucony przez zboczeńca petujacego się w ciężarówce. Zajeżdżasz na parking by odetchnąć a tam witają cię kupki petów, które sobie tam postanowili wytrzepać z popielniczek właściciele służbowych lexusów, octavii i/lub fordów.

***
Najbardziej wyrafinowaną formą "pettingu" w PL jest "PETting" wysokogórski.
Polega on na zabieraniu ze sobą butelek z piciem i pozostawianiu nich na szlaku pustych.
Dzięki tej formie publicznego "PETtingu" tatrzańskie i bieszczadzkie szlaki zostały ubogacone plastikiem w formie bardzo różnorodnych opakowań PET.


czwartek, 6 grudnia 2018

Co się sypie z komina?

Skrzyszów koło Jastrzębia - Zdroju

sadza z komina na samochodzie

W nocy było zimno i mróz pokrył "lukrem" blachy i szyby w samochodzie. Pobliski komin od pieca węglowego przyprószył to wszystko warstwą sadzy.

Tuż obok w Katowicach odbywa się szczyt klimatyczny.

A klimat jaki mamy każdy widzi... Mróz, smog i sadze z kominów.

niedziela, 22 lipca 2018

Myślenice Zarabie - Park linowy i inne atrakcje tego miejsca

W Myślenicach na Zarabiu nie byłem już od lat. A dziś postanowiliśmy odwiedzić to myślenickie Zarabie, które w mojej pamięci zapisało się jako miejsce weekendowych wypadów z Krakowa nad Rabę w upalne letnie dni.
Jednak dzisiejsze Zarabie w Myślenicach nie jest atrakcyjne tylko z powodu dostępności do rzeki Raby i kawałka kamienistej plaży z miejscem na grilla. Jest zdecydowanie lepiej urządzone pod względem możliwości skorzystania także z bardziej aktywnych form wypoczynku.
Moją uwagę, a także uwagę córek, w szczególny sposób przyciągnął znajdujący się tu park linowy.

Myślenice Zarabie - Park Linowy

Atrakcja dla najmłodszych, tych już dorastających, jak i tych już całkiem dorosłych.

Dla tych najmłodszych jest "małpi gaj" w zasięgu wzroku opiekunów. Pozwala on na bezpieczne brykanie wśród drzew i efektowne zjazdy tyrolką do piaskownicy. I co ważne bilet wstępu na tę atrakcję pozwala na nieograniczone korzystanie z niej w danym dniu.

Myślenice Zarabie - Park Linowy

Myślenice Zarabie - Park Linowy

Dla starszych dzieci i dla dorosłych urządzono dwie trasy (łatwiejsza niebieska i bardziej wymagająca czerwona) przebiegające już wyżej i zapewniające dodatkowe emocje w pokonywaniu przeszkód i ruchomych elementów na trasie.

Myślenice Zarabie - Park Linowy

Myślenice Zarabie - Park Linowy

Na tych bardziej dorosłych tasach obowiązują już bilety jednorazowe ale w cenie mieszczącej się w granicach rozsądku.
Trasy są dobrze przygotowane. Obsługa dba o ich stan techniczny (nie dostrzegłem żadnych uchybień). Instruktorzy pilnują też by korzystać z trasy w sposób bezpieczny.

Jeżeli jednak małpie harce na linach to za dużo to... Jest na myślenickim Zarabiu także bardziej klasyczny plac zabaw.

Myślenice Zarabie - Plac zabaw

Betonowe alejki umożliwiają natomiast nie tylko możliwość spaceru wzdłuż Raby. Część z nich została wydzielona dla rowerzystów. Imo idealne miejsce na rodzinny wypad z dzieckiem, które jeszcze uczy się jazdy na rowerze i nie chcemy jeszcze eksperymentować z nim wypadu na drogę dostępna także dla samochodów.

Myślenice Zarabie





Jedyne co może przeszkadzać w spokojnym wypoczynku to imo jednak zbyt mała odległość od zakopianki. Droga ta biegnie wzdłuż Raby na przeciwnym jej brzegu ale szerokość rzeki jest zbyt mała by nie było słychać hałasu generowanego przez samochody na zakopiance. A z czasem hałas ten może być już męczący.

Myślenice Zarabie - rzeka Raba i zakopianka



***
Do parku linowego w Myślenicach (na Zarabiu) łatwo jest trafić. Trzeba się kierować do dolnej stacji kolejki linowej na górę Chełm (Myślenice Ski).
Warto wybrać się tam rano gdy jeszcze nie ma tłumów i można jeszcze znaleźć bezpłatne miejsce parkingowe.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Wylinka z geologa, czyl co mnie pogryzło nad Wisłą

W tv podali, że pod Warszawą gdzieś w nadwiślańskim lesie (okolice miasta Konstancin -Jeziorna) znaleziono wylinkę i ślady pobytu dużego węża dusiciela. Wiadomość w sam raz na lato, a ja akurat wyjechałem na gościnny występ w okolice Warszawy (Łomianki) i tu przy wałach wiślanych oraz nadrzecznych zaroślach przyszło mi trochę buszować. Strach się bać.... :)

Ale muszę przyznać, że w ciągu tych paru dni eksploracji nadwiślańskich zarośli nie natrafiłem na żaden ślad nawet rodzimych przedstawicieli ze świata węży. Natomiast niemiłosiernie pogryzły mnie komary. Tych małych bestii jest tu prawdziwe zatrzęsienie.
W wysokich trawach kryje się też sporo ssaków (saren i dzików). A zwierzęta te potrafią napędzić turyście sporo strachu gdy nagle zaczną biec spłoszone pojawieniem się człowieka.
Wisła w Łomiankach Dolnych

Gryzło mnie też to ile śmieci nadal można znaleźć w strefie między wałem przeciwpowodziowym a rzeką.
Rzeka je przyniosła?
Tak. Część z tych śmieci przyniosła rzeka. Ale ktoś się przyczynił do tego ile śmieci niesie w swym nurcie Wisła.